Dziecko autystyczne w przedszkolu – jak wygląda dla niego przekroczenie drzwi takiej placówki? To często wejście do zupełnie innego wszechświata. Świata, który potrafi głośno krzyczeć, błyszczeć jaskrawym światłem i zmieniać zasady gry co pięć minut.
Wielkim wyzwaniem jest adaptacja takiego malucha w grupie przedszkolnej. Co więc można zrobić, aby przedszkole nie było dla dziecka traumą, ale miejscem, w którym poczuje się bezpiecznie i zacznie się komunikować?
Sensoryczny rollercoaster, czyli co widzi i czuje dziecko autystyczne w przedszkolu
Wyobraź sobie, że wchodzisz do pokoju, w którym jednocześnie gra pięć różnych stacji radiowych, światło jarzeniówek mruga prosto w oczy, ktoś bez przerwy Cię szturcha, a z kuchni niesie się zapach potrawy, której zapachu wręcz nie znosisz. Brzmi jak koszmar? Dla dziecka autystycznego w przedszkolu to może być zwykły wtorek w sali.
Żuki neuroatypowe bardzo często zmagają się z zaburzeniami przetwarzania sensorycznego. Hałas na dywanie, pisk kolegów, specyficzna faktura dywanu czy zapach płynu do podłóg mogą doprowadzić do przebodźcowania. Kiedy maluch zaczyna krzyczeć, uciekać w kąt lub zatykać uszy, to nie jest histeria ani niegrzeczność. To jego wentyl bezpieczeństwa. On w ten sposób prosi o pomoc.
Przewidywalność to najlepszy lek na lęk
Najlepszym przyjacielem dziecka autystycznego w przedszkolu jest rutyna. Nieprzewidywalność rodzi gigantyczny lęk, a lęk blokuje rozwój, myślenie i mowę.
Jak więc możemy ułatwić dziecku funkcjonowanie w sali przedszkolnej?
- Stały plan dnia. To absolutna podstawa, która powinna zacząć się jeszcze zanim dziecko w spektrum autyzmu zostanie zapisane do przedszkola. Stała pora pobudki, drzemki i zasypiania. Stała godzina posiłków. Stałe akcje typu: ubieranie się, mycie zębów, pakowanie rzeczy. Słowa tutaj nie wystarczą i 3 dni ćwiczeń. Co jest ważne? Używamy prostych i krótkich komunikatów. Możemy wesprzeć się zdjęciami czy grafikami na poszczególne zadania do wykonania.
- Kącik wyciszenia. W każdej sali przedszkolnej powinno być miejsce – namiot, baza z poduszek, zacieniony kąt – gdzie maluch może się schować z ulubioną zabawką gniotkiem czy słuchawkami wygłuszającymi, gdy świat dookoła zaczyna go parzyć.
Komunikacja zamiast perfekcyjnej mowy
Nie czekajmy z komunikacją na moment, aż dziecko zacznie pięknie mówić. Jeśli dziecko w spektrum autyzmu nie mówi lub jego mowa jest mocno ograniczona, przedszkole staje się dla niego frustrujące, bo nie potrafi poprosić (np. o picie) ani powiedzieć, że bolą go uszy (np. od hałasu). Rozwiązaniem jest komunikacja alternatywna i wspomagająca (np. gesty i obrazki).
Wprowadzenie obrazków w przedszkolu nie rozleniwi dziecka – wręcz przeciwnie! Da mu narzędzie i pokaże, że jego komunikat ma moc sprawczą. Kiedy poczuje radość z tego, że potrafi sterować swoim otoczeniem bez krzyku, chętniej otworzy się na próby wokalizacji.
Kilka słów na koniec
Dziecko autystyczne w przedszkolu nie potrzebuje idealnych, sztywnych procedur. Potrzebuje dorosłych – nauczycieli, asystentów, terapeutów – którzy nie będą go oceniać, tylko podejdą do jego potrzeb w sposób empatyczny. Bo kiedy żuk poczuje się bezpieczny i zrozumiany, zacznie współpracować. Oczywiście, to nie stanie się ot tak, na już, po pierwszym tygodniu w nowym miejscu. Ale nie oznacza to, że nie należy próbować.
I najważniejsze – jeśli jeszcze nie otrzymał*ś diagnozy, ale widzisz lub czujesz, że coś jest nie tak z rozwojem komunikacyjnym Twojego dziecka, to nie czekaj. Umów się na konsultację z logopedą – pomoże Ci on nie tylko w zweryfikowaniu problemów Twojego malucha, ale również w przygotowaniu go na pójście do przedszkola.