Dzisiaj bierzemy na tapet to nurtujące pytanie – jak wspierać rozwój mowy dziecka w domu? Ale najpierw zagadka ode mnie:
Wiesz, gdzie zaczyna się mowa?
W brzuchu mamy.
I wcale nie żartuję – ostatnie miesiące ciąży mogą mieć wpływ na rozwój mowy dziecka.
Oczywiście nie dosłownie, bo do słów wtedy jeszcze każdemu maluchowi daleko, ale logopeda może pytać o ten okres, jeśli zdecydujecie się na wizytę w gabinecie. Nie znaczy to, że już wtedy rodzice powinni zacząć myśleć o komunikacji ze swoją pociechą. Na to przyjdzie jeszcze czas – kiedy dziecko przyjdzie na świat i zacznie nawiązywać kontakt z otoczeniem. Wtedy wiele będzie zależało właśnie od Was, rodziców. Dlaczego? Bo nie ma lepszego treningu umiejętności niż obserwacja środowiska i naśladowanie najbliższych osób.
Rozwój mowy – co jest normą, a co powinno niepokoić?
Mówiłam to wiele razy i powtórzę jeszcze raz – każde dziecko jest inne. Zdarzają się dzieci, które zaczynają mówić znacznie szybciej niż inne i są również takie żuki, które potrzebują więcej czasu. Nie zawsze to oznaka problemu, ale warto znać książkowe ramy rozwojowe.
4 okresy rozwoju mowy
Wszystko zaczyna się od tzw. okresu melodii, który trwa mniej więcej do pierwszych urodzin dziecka. Wszystkie dźwięki, jakie wydaje maluch, w tym głużenie i gaworzenie, to bardzo ważny etap, bo zaraz po nich, w okolicy 9 miesiąca życia, pojawia się gest wskazywania palcem. To jednoznaczna oznaka, że dziecko już puka do drzwi mowy, bo jeśli wskazuje, to rozumie. A skoro rozumie, to zaczyna układać ciąg przyczynowo-skutkowy w głowie. „Ja wskażę, mama czy tata da”.
1-2 rok życia to już jazda bez trzymanki. Okres wyrazu, czyli okres chłonięcia nowych słów jak gąbka. Na tym etapie rozwoju mowy pojawiają się pojedyncze, proste słowa. Bardzo często są to onomatopeje, na przykład odgłosy zwierząt. „Jak robi piesek? Piesek robi hau!” mówi rodzic, a dziecko powtarza za nim „HAU!” z ogromnym entuzjazmem. Niektóre wyrazy mogą być wypowiadane w sposób uproszczony, z pominięciem wybranych spółgłosek czy samogłosek.
Po tym maluchy wkraczają w okres zdania, najczęściej w okolicy 3 urodzin. Pojawiają się wtedy proste konstrukcje, składające się z kilku wyrazów: „to chcę”, „tata nie”, ci(o)cia jest”. Jedne żuki będą mówić nieśmiało i niedużo. Drugie – jak katarynki, bez pauz, bez przerw na oddech, aż zabraknie tchu. I obie z tych postaw są jak najbardziej w porządku.
Na końcu mamy okres swoistej mowy dziecięcej, czyli totalne odpięcie wrotek. Swobodna rozmowa, dłuższe zdania, neologizmy, przestawianie sylab i głosek, nietypowe połączenia dwóch różnych słów – to norma na tym etapie.
Co powinno zaniepokoić rodzica?
Granica między cechą a problemem rozwojowym jest bardzo cienka. Wynik to przede wszystkim z życzeniowego podejścia bliskich. Każda rzecz, która odbiega od normy, będzie dla rodziców też bardzo stresująca. Będą nękać ich wewnętrzne wątpliwości: „czy zrobiliśmy coś nie tak?”, „czy nasza pociecha rozwija się poprawnie?”, „czy nasz maluch ma jakieś zaburzenie?”. Uciszyć je można tylko w jeden sposób – zgłaszając się do logopedy.
Dlatego, jeśli zauważysz co najmniej jedno z poniższych zachowań:
- dziecko nie wskazuje palcem,
- nie utrzymuje pola wspólnej uwagi,
- nie weszło w dany okres rozwoju mowy albo przejście do następnego zajmuje mu dłużej niż rówieśnikom,
- milknie w konkretnych sytuacjach, na przykład przy obcych,
to nie czekaj. Umów się na wizytę do logopedy i porozmawiaj z nim o swoich obawach. Wczesna interwencja to najlepsze, co możesz zrobić – w ten sposób nie pozwalasz złym schematom na utrwalenie się i robisz miejsce na te dobre. ORM czy mutyzm wybiórczy to zaburzenia, które wymagają codziennej pracy, a ją możesz zacząć tylko posiadając odpowiednią wiedzę oraz narzędzia. Od tego właśnie jesteśmy my, logopedzi.
Wspieranie rozwoju mowy dziecka w domu – rola rodzica jako pierwszego nauczyciela
Najpierw zastanówmy się, do czego służy nam mowa.
Do komunikowania się. A czym dokładnie jest komunikowanie się? Rozmową, w której uczestniczyć będą co najmniej dwie osoby. Jedna osoba mówi, druga słucha. Istotne są więc zarówno umiejętności tworzenia zdań, jak i aktywnego słuchania.
Obserwacja to podstawa
Wbrew pozorom nauczenie tych dwóch rzeczy wcale nie jest takie trudne, bo rozmowa to podstawa każdego dnia – z Panią na poczcie, z sąsiadką czy z rodziną. Nawet jeśli maluch nie jest jeszcze w wieku, który pozwoliłby mu na uczestnictwo słowne w tych sytuacjach, to będzie chłonął to, co dzieje się w jego otoczeniu.
Wspieranie mowy zaczyna się właśnie w ten sposób – pozwalając dziecku na uczestnictwo w zwykłych, prostych czynnościach. Uczenie się poprzez obserwację to podstawa każdej nowej umiejętności. Daj więc swojemu maluchowi przestrzeń na analizę, na obcowanie z językiem w naturalnym środowisku. Powiedział*ś „dzień dobry” koledze na ulicy? Pociecha może jeszcze nie wypowie „ń” ani „r”, ale zauważy słowo kontekście, a to już bardzo dużo.
Nie bój się ekspresji
Wiem, że niektórym dorosłym spędza to sen z powiek. Ten lęk związany z ekspresyjnym mówieniem, z wyraźnym akcentowaniem czy wręcz wygłupianiem się niekiedy – trzeba przełamać. Wierzcie mi, nie ma lepszego sposobu na wspieranie rozwoju mowy dziecka niż zabawa. Bez względu na to, czy będziecie używać zabawek, czy nie, głos jest najważniejszy. To on pozwala dziecku na naśladownictwo i na lepsze zapamiętywanie.
Nazywaj wszystko, co robisz
Bądź narratorem dnia. Potraktuj każdą dobę jak nowy odcinek serialu, którego fabuła nie ma dla Ciebie tajemnic. Opowiadaj. Nazywaj wszystkie rzeczy. Pokazuje je dziecku. Używaj swojego głosu, zabawek, ubranek, pieluch – wszystko, co wpadnie Ci w ręce. W ten sposób przyzwyczajasz malucha do nowych słów, umieszczasz wyrazy w kontekście i realnie wspierasz rozwój mowy.
Zabawa
Pamiętasz zajęcia w szkole? Na których lepiej się zapamiętywało – na suchych wykładach czy na lekcjach z eksperymentami i wycieczkami? Sama teoria nie wystarczy. Tutaj musi pojawić się element, którego można dosłownie dotknąć. Klocki, puzzle, maskotki, kredki, a nawet tekturowe pudełko i różnokolorowe skarpetki, które trzeba odpowiednio posegregować. To wszystko przyda Ci się do wsparcia rozwoju mowy dziecka. Musisz tylko wiedzieć, jak przekształcić zabawę w narzędzie do codziennej pracy.
Koryguj, ale delikatnie
Jeśli Twoje dziecko już mówi, ale wciąż popełnia błędy, to ostrożnie. Pilnowanie poprawnych form gramatycznych i artykulacji jest ważne, ale nie ważniejsze od delikatnej psychiki dziecka. Dlatego wszelkie uwagi formułuj w taki sposób, żeby zachęcać, a nie zniechęcać. Zamiast „znowu się pomyliłeś, nie tak się mówi, jak brzmi poprawna forma?”, powiedz „odmieńmy jeszcze raz razem to słowo”, „o-o, pomyłka, ale to nic, spróbujmy jeszcze raz, na pewno pamiętasz i dasz radę”. Chwal za próby, nie każ za drobne błędy. Na pełną poprawność językową przyjdzie czas. Rozwój mowy to moment nie tylko na poszerzenie słownika, ale również na zbudowanie pewności siebie. Takie wsparcie gwarantuje, że maluch nie zestresuje się i dalej będzie chciał próbować. Zrozumie też, że pomyłki są normalne, a nie powodem do wstydu. A to bardzo ważne – i to nie tylko w kontekście rozwoju mowy.
Zabawy wspierające rozwój językowy
Tutaj do wyboru jest naprawdę dużo. Uczenie wierszyków, czytanie, odgrywanie scenek czy śpiewanie? Każdy to zna – nie bez powodu wiele zabaw w przedszkolu opiera się właśnie na nich. To samo możecie robić w domu, ale już na własnych, luźnych zasadach. Użyjcie tego, co macie pod ręką. Peleryna z koca? Czemu nie! Raki nieboraki wędrujące po stole jak para nóg z palca wskazującego i środkowego? Wiadomo. Sortowanie klocków po kształcie i głośne „ten klocek… TU, a ten… TAM!”? Albo dłuższy wypad do sklepu, gdzie każdy przedmiot musi zostać nazwany i wrzucony do koszyka przez malucha? Tak! O to przecież chodzi – o ekspresje, o zaangażowanie, o doświadczanie nowego. Nie ma lepszego sposobu na naukę.
Możliwe przeszkody w rozwoju mowy
Opowiedziałam już o sposobach na wspieranie rozwoju mowy u dziecka. Istnieją jednak również sytuacje, które mogą przeszkadzać Wam w robieniu postępów. Zaliczyłabym do nich:
- nadmierne korzystanie z ekranów (TV, tablet, telefon),
- brak interakcji i ciche środowisko językowe,
- nieprawidłowe nawyki (np. ssanie kciuka czy zbyt dług okres ze smoczkiem).
Pamiętaj, że rozwój mowy to coś więcej niż jedynie godzina ćwiczeń. To wszystko, co dzieje się dookoła. Oczywiście żaden z powyższych punktów nie musi być jednoznacznym postawieniem krzyżyka na wspieraniu mowy dziecka. Jeśli jednak zauważysz, że cały proces się ślimarczy, udaj się logopedy. Być może potrzebna jest jedna, niewielka zmiana, żeby ruszyć z kopyta!
Wspieraj mowę swojego dziecka na co dzień
Pierwszy kontakt z językiem następuje w domu. Z tego względu rola rodziców zawsze będzie najważniejsza. To ogromna odpowiedzialność – wiem, że może przytłaczać, bo oprócz efektów, znaczenie mają tutaj emocje. Dlatego drodzy rodzice, wdech i wydech. 5 razy, 5 sekund wdechu, 5 sekund wstrzymania i 5 sekund wydychania. Powoli, w Waszym tempie. Bawcie się i eksplorujcie wspólnie nowe scenariusze. A jeśli kiedykolwiek poczujecie się bezsilni, to skonsultujcie się ze specjalistą. To on pomoże Wam znaleźć drogę do dalszego wspierania rozwoju mowy. I to on pokaże Wam, że zabawa może być najlepszym narzędziem.
Miejcie się cieplutko!