Kiedy dziecko nie chce jeść z butelki

Spis treści

Kiedy dziecko nie chce jeść z butelki

Dziecko nie chce jeść z butelki. Żadnej – tania, droga, idealnie wyparzona, w kwiatki, w tygryski, nie ma znaczenia. Rodzice wykończeni. Mama musi być cały czas na wyciągnięcie ręki. Tata nie ma jak pomóc. Dziadkowie również. Bo maluch stwierdził, że butelka mu nie pasuje i koniec. Znasz taką historię z własnego gabinetu? Jeśli tak, to wiesz, że sama diagnoza to ledwo połowa roboty. Druga połowa niestety nie jest zależna od logopedy, bo ruch stoi po stronie rodziców.

Dziecko nie chce jeść z butelki – co widać na pierwszej konsultacji

Ostatnio dostałam taką wiadomość: niemowlak, trzy miesiące, w ogóle nie chce jeść – ani z piersi, ani z butelki, w ogóle się pręży, wygina. Umówiliśmy się na wizytę. Rodzice przyszli. A na przewijaku dziecko faktycznie ułożone jest w pozycji takiego „banana” – wygięte w jedną ze stron, ale nieznacznie.

W buzi nie jest źle: całkiem ładne podniebienie, język, wędzidełko klasy trzeciej – więc ograniczone ruchy, ale też nieznacznie, policzki mięciutkie. Widać lekkie napięcie w obręczy klatki piersiowej. Żaden z tych elementów osobno nie jest aż takim problemem, żeby dziecko nie miało fizycznych możliwości do jedzenia z butelki.

Diagnoza: wędzidełko, napięcie i technika miseczkowania

Po dobraniu odpowiedniej butelki udało się na palcu uzyskać prawidłową pozycję miseczkowania. To był moment, w którym poprosiłam mamę, żeby spróbowała nakarmić swoje dziecko właśnie tą butelką, i pokazałam jej odpowiednią pozycję.

I tu diagnoza motoryczna przestała być najważniejsza. Mama powiedziała, że to się na pewno nie uda. Była bardzo zdenerwowana, w zasadzie zlana potem, ciężko jej się oddychało. Gdy mama wzięła córeczkę na ręce, widać było, że jest to dla niej bardzo trudne – zwłaszcza emocjonalnie. Dziecko w takim stanie napięcia po prostu nie było w stanie jeść.

Dlaczego dziecko nie chce jeść z butelki, mimo że w buzi wszystko wygląda nieźle?

Bo czasem problem nie jest motoryczny, tylko emocjonalny – i to nie u dziecka, tylko u rodzica. Mając doświadczenia ze swoimi dziećmi, doskonale wiem, jak wygląda stres mamy, która nie jest w stanie nakarmić dziecka. To są wyrzuty sumienia i bardzo duży żal – taki zawód, nawet bym powiedziała. Bo przecież powinna dać radę, tutaj nic nie może pójść nie tak, jeśli tylko jest pokarm. A to jednak nie wychodzi, więc łatwo wpaść w spiralę obwiniania się za zaistniałą sytuację.

Kiedy rodzic ma tak silne, trudne emocje, musimy przyjąć, że:

– to jest frustrujące,

– to są kolejne nieudane próby,

– to jest niedospanie, 

– to są ogromne wyrzuty sumienia. 

„Zawiodłam jako mama, nie jestem w stanie nakarmić własnego dziecka” – w tej głowie naprawdę bardzo dużo się dzieje. I to jest dokładnie ten moment, w którym patrzenie wyłącznie na możliwości motoryczne dziecka nic nie zmieni. Trzeba spojrzeć całościowo na rodzinę i na to, co się w niej dzieje.

Karmienie – tylko mama? Niekoniecznie

Poprosiłam, żeby tata usiadł. Mama od razu zaoponowała: „Ale on nigdy nie karmił”. Odpowiedziałam: „No ale tutaj będziemy we dwie, pomożemy. Myślę, że się uda”.

Tata usiadł – spokojny i pewny. Ułożyłam dziecko w odpowiedniej pozycji, a on zaczął coś mówić do córeczki delikatnym głosem, żeby ją wyciszyć, trochę ją kołysał. Gdy maluch widocznie się rozluźnił, podaliśmy butelkę – i żuk zjadł prawie 60 ml mleka. Przypominam – powodem wizyty było „dziecko nie chce jeść z butelki ani z piersi”.

Kiedy dziecko nie chce jeść z butelki – co możesz wyciągnąć z tej historii dla siebie

Rodzice dostali zalecenie, żeby przez kilka dni tata karmił, żeby odciążyć trochę mamę. Mama dostała jasny komunikat: to nie chodzi o to, że coś robi źle, tylko o to, że jest po prostu przeciążona i potrzebuje wsparcia. Tata w ogóle nie miał wcześniej okazji uczestniczyć w karmieniu, bo mama „robiła to lepiej” – a kiedy jej nie wychodziło, każde karmienie było okraszone ogromnym stresem, aż w końcu zwyczajnie tego nie udźwignęła.

Wiadomo, że łatwiej przyjść do specjalisty niż poprosić bliską osobę o pomoc. Dlatego fajnie, żebyśmy jako specjaliści byli ludzcy – zauważali trudności, ale ich nie punktowali, tylko odnosili się również, być może, do swoich własnych doświadczeń. Żeby pokazać, że to naturalne, że tak się zdarza, że owszem, to trudna sytuacja, ale razem sobie z nią poradzimy.

3 rzeczy, które warto zrobić, gdy widzisz podobny przypadek

Kiedy dziecko nie chce jeść z butelki, a badanie buzi nie daje jednoznacznej odpowiedzi, sprawdzam trzy rzeczy zanim jeszcze cokolwiek zarekomenduję:

  • obserwuję rodzica równie uważnie co dziecko – napięcie, oddech, ton głosu mówią mi często więcej niż kolejna próba karmienia,
  • szukam, kto w rodzinie ma zasób spokoju w danym momencie, i to jego angażuję do pierwszej próby – nawet jeśli to nie jest osoba, która „zawsze karmi”,
  • nazywam wprost to, co widzę u rodzica („widzę, że jest Pani bardzo zestresowana i to jest zupełnie zrozumiałe”), zanim przejdę do instrukcji technicznych.

Te trzy kroki nie zastępują diagnozy funkcjonalnej, ale bardzo często to od nich zależy, czy w ogóle uda się tę diagnozę spokojnie przeprowadzić.

Wierzę w Ciebie, drogi logopedo. Teoria jest bardzo ważna, ale równie istotna jest umiejętność patrzenia poza schematami.

Trzymaj się tam mocno!

PS Chcesz posłuchać relacji z tej wizyty? W Klubie Logopedów dzielę się historiami z gabinetu – głosówkami, w których opowiadam o konkretnych problemach pacjnetów, diagnozach i rozwiązaniach. Zapraszam Cię do mojej społeczności 👉 https://bit.ly/justyna-wolak-klub-logopedow

FAQ – najczęściej zadawane pytania

Czy wędzidełko klasy trzeciej zawsze utrudnia karmienie z butelki?

Nie zawsze. Ograniczenie ruchów języka bywa nieznaczne i samo w sobie nie musi wykluczać kompetencji do jedzenia z butelki. Trzeba oceniać całościowo – razem z napięciem ciała, ułożeniem dziecka i tym, jak reaguje ono w trakcie próby karmienia.

Jak rozpoznać, że problem z karmieniem jest emocjonalny, a nie motoryczny?

Sygnałem jest rozjazd między tym, co widać w badaniu buzi, a tym, jak przebiega próba karmienia. Kiedy rodzic jest spięty, spocony, ma trudności z oddechem, a dziecko wyczuwa to napięcie i się wygina – warto najpierw popracować z emocjami dorosłego, zanim ocenimy dziecko jako niekompetentne.

Jak zaangażować drugiego rodzica, który dotąd nie karmił?

Najprościej – dać mu jedno konkretne, proste zadanie w bezpiecznych warunkach, z Twoim wsparciem obok. Spokój drugiego rodzica często udziela się dziecku szybciej niż jakakolwiek technika.

Co zrobić, gdy rodzic mówi, że na pewno się nie uda?

Nie polemizować, tylko zostać obok. „Będziemy w tym razem” działa lepiej niż zapewnienia, że na pewno się uda – bo rodzic w takim stanie i tak w to nie uwierzy, dopóki nie zobaczy tego na własne oczy.

Justyna Wolak – neurologopedaO autorce

Justyna Wolak, neurologopeda, wykładowca akademicki, pedagog specjalny, przedszkolny i wczesnoszkolny. Twórczyni kursów online dla rodziców i logopedów na platformie eduwolak.pl. Prowadzi profil Logopeda Lublin Justyna Wolak, obserwowany przez ponad 59 tysięcy rodziców i specjalistów.

Kursy on-line