ORM a afazja i dysfazja – czym się od siebie różnią?

Spis treści

orm a afazja

ORM a afazja i dysfazja – czym się od siebie różnią?

ORM. Afazja. Nie, jednak ORM. A może jednak afazja?

Te dwa zaburzenia mowy bardzo łatwo ze sobą pomylić. Dla zmartwionego rodzica to wyjątkowo trudne zadanie, bo walczy w nim myślenie życzeniowe, strach i wyparcie. Dla logopedów z kolei to pole, które muszą dokładnie zbadać. Dlaczego? Bo objawy niekiedy są do siebie łudząco podobne. Podstawą jest oczywiście obserwacja oraz konsultacja z innymi specjalistami. Tylko w ten sposób można postawić diagnozę (i to taką, którą później się sprawdza i ponownie rediagnozuje żuka). 

Czym tak naprawdę jest ORM

ORM, czyli opóźniony rozwój mowy, to sytuacja, w której dziecko rozwija swoje kompetencje językowe wolniej, niż wynikałoby to z norm wiekowych, jednak dzieje się tak bez wyraźnej przyczyny o podłożu neurologicznym, anatomicznym czy sensorycznym. Dziecko z ORM po prostu zaczyna mówić później, ale zazwyczaj dobrze rozumie otoczenie, adekwatnie reaguje na polecenia i bawi się w sposób zgodny z wiekiem. Warto zaznaczyć, że ORM to nie jest ostateczna diagnoza, lecz jedynie punkt wyjścia do poszukiwania właściwych przyczyn takiego stanu rzeczy u konkretnego pacjenta.

Jedno dziecko będzie wszystko rozumieć, ale nie wypowie ani jednego słowa. Drugie – nie będzie wykazywało żadnego kontaktu, nie będzie wspólnego pola uwagi. Nie ma tutaj jednego scenariusza.

ORM a afazja

Są to dwa różne zaburzenia, które mają zupełnie inne podłoże i wymagają odmiennego podejścia terapeutycznego. Afazja to poważne zaburzenie mowy powstałe wskutek fizycznego uszkodzenia mózgu. U dzieci mówimy o afazji nabytej, czyli sytuacji, w której dziecko rozwijało się prawidłowo i mówiło, ale po zdarzeniu neurologicznym utraciło tę umiejętność. ORM z kolei dotyczy dzieci, które nigdy nie osiągnęły odpowiednich etapów rozwoju mowy. Jeśli więc maluch nie przeszedł urazu głowy ani choroby neurologicznej, afazja jest mało prawdopodobna, choć dla pewności warto ją wykluczyć podczas wizyty u neurologa.

ORM a dysfazja

Dysfazja to specyficzne zaburzenie językowe oznaczające głębokie, strukturalne trudności z rozwojem języka, które nie wynikają z opóźnienia intelektualnego, ubytku słuchu ani zaburzeń ze spektrum autyzmu. Dysfazja może być trudniejsza w terapii niż ORM i często towarzyszy dziecku przez wiele lat, wchodząc z nim w wiek szkolny. Opóźniony rozwój mowy bywa natomiast stanem przejściowym, a ogromna część dzieci przy odpowiedniej stymulacji z powodzeniem nadrabia zaległości (o ile ORM nie jest powiązane z innymi czynnikami, np. spektrum autyzmu). 

Z czym jeszcze można pomylić ORM?

Trafna diagnoza różnicowa to podstawa skutecznej terapii logopedycznej. Oto zaburzenia najczęściej mylone z opóźnionym rozwojem mowy:

  • Niedosłuch – wykluczenie problemów ze słuchem to zawsze pierwszy krok, ponieważ dziecko z niedosłuchem nie ma odpowiedniego dostępu do bodźców dźwiękowych, a sam problem potrafi długo pozostawać niezauważony przez otoczenie.
  • Spektrum autyzmu (ASD) – dzieci neuroatypowe często mają opóźniony rozwój mowy, jednak różnica między ORM a ASD leży w całym obrazie komunikacji społecznej, włączając w to kontakt wzrokowy, używanie gestów, zabawę symboliczną czy reagowanie na własne imię.
  • Obniżone napięcie mięśniowe (hipotonia) – aparat mowy to system połączonych mięśni, dlatego obniżone napięcie utrudnia precyzyjną artykulację, oddychanie torem nosowym oraz prawidłowe żucie i połykanie.
  • Mutyzm wybiórczy – to stan lękowy, w którym dziecko płynnie mówi w bezpiecznych sytuacjach domowych, a w innych całkowicie milczy, zmagając się z trudnościami o podłożu emocjonalnym, a nie językowym.
  • Opóźnienie intelektualne – mowa jest ściśle powiązana z rozwojem poznawczym, więc w tym przypadku dziecko rozwija się wolniej na wielu płaszczyznach jednocześnie, w tym w zakresie rozumienia świata oraz samodzielności.
  • Dwujęzyczność – dzieci wychowywane w dwóch językach mogą przez pewien czas mieszać systemy lub mówić mniej niż jednojęzyczni rówieśnicy, co jest prawidłową normą rozwojową, a nie zaburzeniem wymagającym interwencji.

Co możesz zrobić jako rodzic, jeśli zauważysz niepokojące sygnały?

Zgłosić się do logopedy! I to jak najszybciej – nie ma powodu odwlekać wizyty. Jeśli zauważysz niepokojące syngały, zareaguj. Im wcześniej skorzystasz z pomocy specjalisty, tym szybciej będzie można wdrożyć terapię i odpowiednie ćwiczenia.

Wiem, że strach przed diagnozą bywa naprawdę duży. Pamiętaj jednak, że diagnoza nie jest wyrokiem, przed którym można się uchylić. Nie zasięgniesz pomocy – nie usłyszysz nazwy problemu, ale również go nie wyeliminujesz ani nie zmniejszysz. Rozmowa z lopedą to najlepsze, co możesz zrobić – i dla siebie, i dla swojego żuka.

Kursy on-line