Z czym można pomylić ORM?

Spis treści

z czym można pomylić orm

Z czym można pomylić ORM? Kiedy brak słów to tylko opóźniony rozwój mowy, a kiedy kryje się za nim coś więcej?

Kiedy Twoje dziecko, mimo upływających miesięcy, wciąż nie wypowiada upragnionych pierwszych słów, w głowie każdego troskliwego rodzica od razu zapala się wielka, ostrzegawcza czerwona lampka. A wyobraźnia, niestety często podsycana przez wpisywanie objawów w najróżniejsze internetowe wyszukiwarki, zaczyna bezlitośnie podsuwać same najczarniejsze scenariusze. Nic w tym dziwnego, ponieważ jako rodzice pragniemy dla naszych maluchów wszystkiego, co najlepsze, a każda, nawet najdrobniejsza anomalia w ich rozwoju sprawia, że nasz poziom stresu szybuje pod sam sufit.

Czy to już ORM?

W mojej codziennej, gabinetowej praktyce najczęstszą diagnozą, z jaką spotykają się zaniepokojeni rodzice niemówiących żuków, jest słynny już ORM, czyli opóźniony rozwój mowy. Niestety, wcale nie jest on tak prosty do rozpoznania, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Prawda jest taka, że opóźniony rozwój mowy potrafi być doskonałym aktorem, zakładającym przeróżne maski i niezwykle często mylonym z innymi, znacznie bardziej złożonymi trudnościami rozwojowymi. To sprawia, że postawienie trafnej diagnozy różnicowej to dla każdego logopedy prawdziwe, pełne napięcia detektywistyczne wyzwanie.

Spektrum autyzmu – najczęstszy powód rodzicielskich bezsennych nocy

Zdecydowanie najczęściej opóźniony rozwój mowy bywa mylony ze spektrum autyzmu. Wynika to z faktu, że jednym z pierwszych i najbardziej zauważalnych dla otoczenia objawów neuroatypowości u małych dzieci jest właśnie brak lub znaczne opóźnienie w pojawianiu się komunikacji werbalnej. To natychmiast kieruje myśli przerażonych rodziców w stronę poważniejszej diagnozy. Warto jednak pamiętać, że dziecko z ORM zazwyczaj będzie próbowało nawiązać z nami kontakt na inne, niewerbalne sposoby. 

Z kolei w przypadku spektrum autyzmu, o którym pisałam w kontekście neuroróżnorodności, trudności komunikacyjne są znacznie szersze i głębsze, obejmując nie tylko sam brak wypowiadanych słów, ale bardzo często również brak chęci do budowania wspólnego pola uwagi, unikanie kontaktu wzrokowego czy też silne trudności w odczytywaniu emocji i intencji drugiego człowieka.

Niedosłuch, czyli niewidzialny mur odcinający dziecko od świata dźwięków

Kolejnym, niezwykle podstępnym zjawiskiem, z którym nierzadko mylimy opóźniony rozwój mowy, jest niedosłuch. Potrafi on przez niezwykle długi czas pozostawać w całkowitym ukryciu, zwłaszcza gdy mówimy o niedosłuchu lekkim, wysiękowym lub dotyczącym tylko pewnych częstotliwości. Maluch radzi sobie z niektórymi typami chociażby poprzez doskonałe obserwowanie naszych ust i domyślanie się sensu wypowiedzi ze znajomego kontekstu sytuacyjnego. 

Jeśli Twoje dziecko wydaje się czasem celowo Cię ignorować, kiedy wołasz je z drugiego pokoju, absolutnie nie reaguje na szept, głośno słucha bajek lub regularnie dopytuje, co przed chwilą powiedziałaś, problem może wcale nie leżeć w niechęci do mówienia czy spowolnionym rozwoju aparatu artykulacyjnego, lecz w fizycznym braku dostępu do wyraźnych bodźców dźwiękowych. A bez nich naturalny rozwój prawidłowej mowy jest po prostu niemożliwy. To właśnie z tego powodu logopedzi zazwyczaj kierują na wizytę u audiologa lub laryngologa, by zyskać stuprocentową pewność, że drogi słuchowe malucha funkcjonują bez zarzutu i są w pełni gotowe na odbieranie i przetwarzanie języka.

Afazja dziecięca – kiedy słowa utknęły w głowie, ale nie mogą przejść przez gardło

W gabinetowej rzeczywistości spotykam się również z dziećmi, u których wstępnie podejrzewano ORM, podczas gdy pogłębiona diagnoza wykazała ostatecznie niedokształcenie mowy o typie afazji. To momentalnie i diametralnie zmienia nasze podejście do całego procesu terapeutycznego oraz bezwzględnie wymaga zastosowania zupełnie innych, znacznie bardziej specjalistycznych metod stymulacji.

Dziecko z niedokształceniem mowy o typie afazji często bardzo dobrze rozumie to, co się do niego mówi. Przejawia chęć do nawiązania kontaktu z otoczeniem, jednak jego mały układ nerwowy ma gigantyczne, trudne do wyobrażenia trudności z zaplanowaniem odpowiednich ruchów artykulacyjnych, zorganizowaniem sekwencji dźwięków czy przypomnieniem sobie właściwego słowa. To naturalnie prowadzi do frustracji, złości, a nierzadko i buntu, wywołanego bolesnym poczuciem bycia uwięzionym we własnym ciele.

Mutyzm wybiórczy, czyli milczenie z paraliżującego lęku, a nie z braku umiejętności

Nie możemy też pod żadnym pozorem zapominać o sytuacjach, w których brak mowy bywa błędnie interpretowany jako jej opóźnienie, podczas gdy w rzeczywistości mamy do czynienia z mutyzmem wybiórczym. Jest to zaburzenie lękowe, które (dosłownie i w przenośni) całkowicie paraliżuje struny głosowe dziecka w określonych, stresujących dla niego sytuacjach społecznych. 

Warto w tym miejscu wyraźnie podkreślić, że w przypadku mutyzmu wybiórczego sam rozwój mowy z reguły przebiega od samego początku całkowicie poprawnie. W bezpiecznym, domowym środowisku, w otoczeniu ufających mu bliskich, dziecko potrafi być niesamowicie gadatliwe, bystre i elokwentne, by chwilę później, pod wpływem ogromnego, niekontrolowanego lęku, założyć na swoje usta solidną, niewidzialną kłódkę. Milczenie to w żadnym wypadku nie wynika ze złej woli, buntu czy braków rozwojowych. Jest efektem potężnej blokady psychologicznej, co sprawia, że podejście logopedyczne w tym przypadku musi być nad wyraz czułe, spokojne, stopniowe i przepełnione nieograniczoną dozą empatii.

Weźmy głęboki oddech

Drodzy Rodzice, wiem, że to wszystko brzmi przytłaczająco, a nadmiar specjalistycznej wiedzy potrafi przyprawić o niemały zawrót głowy, ale zapamiętajcie proszę, że każda z wymienionych wyżej trudności – niezależnie od tego, czy okaże się prostym opóźnionym rozwojem mowy, czy też czymś zupełnie innym – jest jedynie cenną wskazówką do dalszego działania. Absolutnie nie jest wyrokiem, który miałby na zawsze zdeterminować przyszłość Waszego żuka malucha.

Nie bójcie się prosić o pomoc – nawet wtedy, gdy wydaje Wam się, że to jeszcze „za wcześnie”. Po to dla Was jesteśmy.

Kursy on-line