Zabawy logopedyczne nie muszą być trudne. Nie muszą też wymagać stałej obecności logopedy. Jakie więc powinny być? Proste, ale skuteczne. Przynoszące radość, ale konkretne. Łatwe do zmodyfikowania, ale konsekwentnie wracające do danego tematu. Bardzo często słyszę w gabinecie, że rodzicom po prostu brakuje pomysłów. Dlatego dzisiaj przychodzę z inspiracjami, które nie tylko pomogą Wam w rozwijaniu mowy dziecka, ale również pozwolą na wspólne spędzenie czasu i wzmocnienie relacji.
Zabawy logopedyczne od podstaw
Fundament mowy – ćwiczenia oddechowe
Każdy, kto choć raz był na zajęciach z wokalu albo w szkolnym chórze wie, że oddech jest najważniejszy. Bez niego nie osiągnie się jedno wielkie nic. Mowa tworzy się przy wydychaniu powietrza – wtedy poruszają się nasze struny głosowe, a język kształtuje te dźwięki. To jest nasza baza, punkt przygotowań przed startem.
Jaki musi być oddech, żeby poprawnie mówić? I nie mam tutaj na myśli tylko poprawności artykulacyjnej, ale przede wszystkim umiejętność wyrażania się w odpowiednim tempie. Dlatego ważna jest kontrola. Płynność wypowiedzi nie bierze się znikąd – to właśnie zasługa głębokiego wdychania i kontrolowanego wydychania. Jeśli tych podstaw nie opanujemy z przedszkolakiem, to najpewniej będzie musiał robić przerwy w środku wyrazów.
Skąd się bierze kontrola? Z ćwiczeń! A ćwiczenia wcale nie muszą być rygorystycznym treningiem. Z pomocą przychodzą zabawy logopedyczne. Ich celem jest wzmocnienie mięśni oddechowych, ale to nie znaczy, że nie mogą być one atrakcyjne dla dziecka. To kilka przykładów:
1. Dmuchanie piórka.
Jeśli nie macie piórka, to może być to jakikolwiek lekki przedmiot, który będzie poruszał się pod wpływem wydychania, na przykład nadmuchany balon. Zadanie wygląda bardzo prosto, ale wymaga konsekwencji i skupienia – właśnie dlatego ta zabawa logopedyczna działa przy regularnym wykonywaniu. Co robimy? Dmuchamy tyle, ile to tylko możliwe – byle przedmiot nie opadł na ziemie! W ten sposób ćwiczymy z dzieckiem fazę wydechu, wydłużamy ją. A im dłuższy wydech, tym pełniejsze zdania, bardziej skomplikowane słowa i elastyczna komunikacja.
2. Wyścigi statków.
Składamy statki z kartek papieru. Wystarczą dwa: jeden dla dziecka, drugi dla Ciebie. Oczywiście może być ich więcej, wtedy ta zabawa logopedyczna staje się prawdziwą rodzinną rozrywką! Będziecie potrzebować jeszcze słomek i małego basenu, wanny, miski czy blachy z wodą. Statki ustawiacie w jednej linii. Kto pierwszy „dodmucha” swój okręt do portu czy drugiego brzegu, ten wygrywa.
3. Zdmuchiwanie świeczek.
Czy jest coś bardziej ekscytującego niż świeczki na torcie i wyzwanie w postaci zdmuchnięcia wszystkich jednym wydechem? Do tej zabawy logopedycznej nie potrzebujecie niczego słodkiego (ale polecam, moja motywacja na widok słodkości też poszybowałaby w górę). Zamiast urodzinowych świeczek, użyjcie tealightów. Są małe, wosk nie będzie kapał, a ich forma pozwoli Wam na długą zabawę bez potrzeby wymiany na nowe. Ustawcie je w jednej długiej linii. Im więcej świeczek uda się zdmuchnąć na jednym wydechu, tym lepiej!
O czym musisz pamiętać przy tych zabach logopedycznych?
Na początku będzie trudno, ale tutaj również liczy się konsekwencja. Siła wydechu to wynik wielu ćwiczeń. Dlatego pamiętaj, żeby wspierać malucha przy pierwszych niepowodzeniach. Frustracja może pojawić się bardzo szybko – tak jak przy nabywaniu każdej nowej umiejętności. Dziecko nie musi od razu zostać championem i odnieść sukces przy pierwszej próbie. Ba, nawet nie powinno! W końcu w tych zabawach logopedycznych wcale nie chodzi o wynik, tylko o proces, o powtarzanie go. Wytrzymałość i siła to podstawy kontroli wydechu. A jeśli uda się za pierwszym razem, to zwiększcie trudność i ćwiczcie dalej.
Trzy, dwa, jeden… gimnastyka buzi i języka jako zabawa
Oddech (a dokładniej wydech) był pierwszym krokiem. Drugim jest język, czyli mięsień, który potrzebuje regularnych treningów, żeby był silny i giętki. Wbrew pozorom nie tylko sama rozmowa pomaga w wyćwiczeniu tej części aparatu mowy. Jak o to zadbać?
1. Język wędrowniczek to nasza postać pierwszoplanowa. Wybrał się w podróż, a jego pierwszą przeszkodą są „schody”, czyli zęby. Następną – las, czyli policzki. Ostatni krok to malowanie sufitu, czyli podniebienie. Zadaniem dziecka jest odwzorować historię swoim językiem, przesuwając nim po określonych częściach jamy ustnej. Historię możecie dowolnie zmieniać, powtarzać kroki i je modyfikować – najważniejsze, żeby to było wymagające. Raz góra, raz dół, raz boki, raz okrężne ruchy, raz punktowe.
2. Tutaj możecie pominąć opowieść. Nie musicie – bo każde ćwiczenie okraszone odrobiną wyobraźni działa nieco lepiej. Wybierzcie coś smacznego z kuchni. To może być miód, krem czekolady, gęsty jogurt, dżem. Nałóżcie odrobinę na usta dziecka i pozwólcie mu całość zlizać. Zasada jest jedna: nie wolno chować warg do środka. Wszystko ma zrobić język.
I jeszcze mały bonus, bo w tym ćwiczeniu język może pozostać w spoczynku. Szeroki uśmiech i dzióbek, czyli naprzemienna zmiana mimiki. Uśmiechamy się szerooooooko, po same uszy, i szybko ściągamy usta w dzióbek – im bardziej wydęty, tym lepiej. Ta zabawa logopedyczna świetnie rozciąga wargi i mięśnie twarzy, które również biorą udział w poprawnej wymowie.
Mowa to też słuchanie – zabawy logopedyczne ze słuchem fonemowym
Trzeci krok w tej podróży przez etapy mowy jest słuch fonemowy. Poprawne słowa nie powstaną, jeśli dziecko nie jest w stanie rozróżnić ani porównać dźwięków. Każdy maluch musi posiąść umiejętność identyfikowania podobnie brzmiących głosek. I tutaj również z pomocą przychodzą zabawy logopedyczne – tym razem takie, do których nie potrzebujecie żadnych specjalnych rekwizytów. Wystarczy to, co macie pod ręką. I przepaska na oczy, żeby nikt nie oszukiwał 😀
1. Co to za dźwięk?
Do tej zabawy wybierzcie przedmioty, które wydają charakterystyczne dźwięki, na przykład dzwonek, klucze, grzechotka. Maluch musi mieć zamknięte oczy albo stać odwrócony do Ciebie. Jego zadaniem jest odgadnięcie, co w danym momencie trzymasz w ręku.
2. Co słyszysz?
To już nieco trudniejsza zabawa, ale bardzo ważna. Rodzic podaje dziecku dwa podobnie brzmiące słowa, na przykład domek, Tomek, buty, budy, półka, bułk – jedno po drugim. Maluch musi powiedzieć, co słyszy. Na początku może zdarzać się sporo błędów, ale to nic. Im częściej będziecie to ćwiczyć, tym łatwiej będzie mu wysłuchać te subtelne różnice.
3. Rytm.
Ta zabawa logopedyczna polega na powtórzeniu takiego samego rytmu. Możecie to zrobić, stukając długopisem w blat stołu czy klaszcząc. Rodzic pokazuje, dziecko powtarza. Zaczynacie od najprostszych zestawów ruchów i dźwięków. Powoli zwiększacie poziom trudności. W ten sposób wyćwiczycie nie tylko słuch fonemowy, ale również uwagę, skupienie i planowanie. To wszystko przyda się do wypracowania płynnej mowy.
Zabawy logopedyczne artykulacyjne – głoski na celowniku
Ostatni etap to głoski syczące i szumiące. Istotna jest także głoska „r”, ona też będzie tutaj odgrywać bardzo ważną rolę. Najłatwiej je przećwiczyć, bawiąc się w naśladownictwo. Jak robi wąż? Sssssssyczy. A jak robi pszczoła? Bzzzzyczy. W lesie jest… ciszaaaaa. O, ktoś krzyczy! Jemu mówimy: szszszsz! A co tak głośno warczy? Traktor robi drrrrr! Co jeszcze warczy? Tygrys robi grrrrrrrrrrr.
Zabawy logopedyczne w domu to podstawa rozwoju mowy dziecka
Kluczem do sukcesu jest regularność. Żaden logopeda nie będzie w stanie osiągnąć takich efektów, co rodzice na co dzień w domu. Zobaczcie, że w każdej zabawie logopedycznej pojawiły się przedmioty, których używamy naturalnie, mamy zawsze pod ręką. I to jest w tym najlepsze, bo nie potrzebujecie specjalistycznych zabawek, żeby rozkręcić mowę malucha. Tak naprawdę, potrzebujecie tylko chęci i czasu, a reszta przyjdzie sama.
Czasami jednak bywa tak, że mimo konsekwentnych treningów, mowa stoi w miejscu. Wtedy nie czekajcie, aż samo przejdzie. Nie przestawajcie ćwiczyć, ale zgłoście się do logopedy. Być może wystarczy dołożyć jedną cegiełkę, żeby cały proces ruszył z kopyta. A może musicie obrać całkowicie inny kierunek albo coś Wam przeszkadza w robieniu postępów. Ze specjalistą łatwiej będzie Wam zidentyfikować problem.
Trzymam za Was kciuki!
Zabawy logopedyczne dla dzieci w wieku przedszkolnym
Zabawy logopedyczne nie muszą być trudne. Nie muszą też wymagać stałej obecności logopedy. Jakie więc powinny być? Proste, ale skuteczne. Przynoszące radość, ale konkretne. Łatwe do zmodyfikowania, ale konsekwentnie wracające do danego tematu. Bardzo często słyszę w gabinecie, że rodzicom po prostu brakuje pomysłów. Dlatego dzisiaj przychodzę z inspiracjami, które nie tylko pomogą Wam w rozwijaniu mowy dziecka, ale również pozwolą na wspólne spędzenie czasu i wzmocnienie relacji.
Zabawy logopedyczne od podstaw
Fundament mowy – ćwiczenia oddechowe
Każdy, kto choć raz był na zajęciach z wokalu albo w szkolnym chórze wie, że oddech jest najważniejszy. Bez niego nie osiągnie się jedno wielkie nic. Mowa tworzy się przy wydychaniu powietrza – wtedy poruszają się nasze struny głosowe, a język kształtuje te dźwięki. To jest nasza baza, punkt przygotowań przed startem.
Jaki musi być oddech, żeby poprawnie mówić? I nie mam tutaj na myśli tylko poprawności artykulacyjnej, ale przede wszystkim umiejętność wyrażania się w odpowiednim tempie. Dlatego ważna jest kontrola. Płynność wypowiedzi nie bierze się znikąd – to właśnie zasługa głębokiego wdychania i kontrolowanego wydychania. Jeśli tych podstaw nie opanujemy z przedszkolakiem, to najpewniej będzie musiał robić przerwy w środku wyrazów.
Skąd się bierze kontrola? Z ćwiczeń! A ćwiczenia wcale nie muszą być rygorystycznym treningiem. Z pomocą przychodzą zabawy logopedyczne (link do artykułu). Ich celem jest wzmocnienie mięśni oddechowych, ale to nie znaczy, że nie mogą być one atrakcyjne dla dziecka. To kilka przykładów:
1. Dmuchanie piórka.
Jeśli nie macie piórka, to może być to jakikolwiek lekki przedmiot, który będzie poruszał się pod wpływem wydychania, na przykład nadmuchany balon. Zadanie wygląda bardzo prosto, ale wymaga konsekwencji i skupienia – właśnie dlatego ta zabawa logopedyczna działa przy regularnym wykonywaniu. Co robimy? Dmuchamy tyle, ile to tylko możliwe – byle przedmiot nie opadł na ziemie! W ten sposób ćwiczymy z dzieckiem fazę wydechu, wydłużamy ją. A im dłuższy wydech, tym pełniejsze zdania, bardziej skomplikowane słowa i elastyczna komunikacja.
2. Wyścigi statków.
Składamy statki z kartek papieru. Wystarczą dwa: jeden dla dziecka, drugi dla Ciebie. Oczywiście może być ich więcej, wtedy ta zabawa logopedyczna staje się prawdziwą rodzinną rozrywką! Będziecie potrzebować jeszcze słomek i małego basenu, wanny, miski czy blachy z wodą. Statki ustawiacie w jednej linii. Kto pierwszy „dodmucha” swój okręt do portu czy drugiego brzegu, ten wygrywa.
3. Zdmuchiwanie świeczek.
Czy jest coś bardziej ekscytującego niż świeczki na torcie i wyzwanie w postaci zdmuchnięcia wszystkich jednym wydechem? Do tej zabawy logopedycznej nie potrzebujecie niczego słodkiego (ale polecam, moja motywacja na widok słodkości też poszybowałaby w górę). Zamiast urodzinowych świeczek, użyjcie tealightów. Są małe, wosk nie będzie kapał, a ich forma pozwoli Wam na długą zabawę bez potrzeby wymiany na nowe. Ustawcie je w jednej długiej linii. Im więcej świeczek uda się zdmuchnąć na jednym wydechu, tym lepiej!
O czym musisz pamiętać przy tych zabach logopedycznych?
Na początku będzie trudno, ale tutaj również liczy się konsekwencja. Siła wydechu to wynik wielu ćwiczeń. Dlatego pamiętaj, żeby wspierać malucha przy pierwszych niepowodzeniach. Frustracja może pojawić się bardzo szybko – tak jak przy nabywaniu każdej nowej umiejętności. Dziecko nie musi od razu zostać championem i odnieść sukces przy pierwszej próbie. Ba, nawet nie powinno! W końcu w tych zabawach logopedycznych wcale nie chodzi o wynik, tylko o proces, o powtarzanie go. Wytrzymałość i siła to podstawy kontroli wydechu. A jeśli uda się za pierwszym razem, to zwiększcie trudność i ćwiczcie dalej.
Trzy, dwa, jeden… gimnastyka buzi i języka jako zabawa
Oddech (a dokładniej wydech) był pierwszym krokiem. Drugim jest język, czyli mięsień, który potrzebuje regularnych treningów, żeby był silny i giętki. Wbrew pozorom nie tylko sama rozmowa pomaga w wyćwiczeniu tej części aparatu mowy. Jak o to zadbać?
- Język wędrowniczek to nasza postać pierwszoplanowa. Wybrał się w podróż, a jego pierwszą przeszkodą są „schody”, czyli zęby. Następną – las, czyli policzki. Ostatni krok to malowanie sufitu, czyli podniebienie. Zadaniem dziecka jest odwzorować historię swoim językiem, przesuwając nim po określonych częściach jamy ustnej. Historię możecie dowolnie zmieniać, powtarzać kroki i je modyfikować – najważniejsze, żeby to było wymagające. Raz góra, raz dół, raz boki, raz okrężne ruchy, raz punktowe.
- Tutaj możecie pominąć opowieść. Nie musicie – bo każde ćwiczenie okraszone odrobiną wyobraźni działa nieco lepiej. Wybierzcie coś smacznego z kuchni. To może być miód, krem czekolady, gęsty jogurt, dżem. Nałóżcie odrobinę na usta dziecka i pozwólcie mu całość zlizać. Zasada jest jedna: nie wolno chować warg do środka. Wszystko ma zrobić język.
I jeszcze mały bonus, bo w tym ćwiczeniu język może pozostać w spoczynku. Szeroki uśmiech i dzióbek, czyli naprzemienna zmiana mimiki. Uśmiechamy się szerooooooko, po same uszy, i szybko ściągamy usta w dzióbek – im bardziej wydęty, tym lepiej. Ta zabawa logopedyczna świetnie rozciąga wargi i mięśnie twarzy, które również biorą udział w poprawnej wymowie.
Mowa to też słuchanie – zabawy logopedyczne ze słuchem fonemowym
Trzeci krok w tej podróży przez etapy mowy jest słuch fonemowy. Poprawne słowa nie powstaną, jeśli dziecko nie jest w stanie rozróżnić ani porównać dźwięków. Każdy maluch musi posiąść umiejętność identyfikowania podobnie brzmiących głosek. I tutaj również z pomocą przychodzą zabawy logopedyczne – tym razem takie, do których nie potrzebujecie żadnych specjalnych rekwizytów. Wystarczy to, co macie pod ręką. I przepaska na oczy, żeby nikt nie oszukiwał 😀
1. Co to za dźwięk?
Do tej zabawy wybierzcie przedmioty, które wydają charakterystyczne dźwięki, na przykład dzwonek, klucze, grzechotka. Maluch musi mieć zamknięte oczy albo stać odwrócony do Ciebie. Jego zadaniem jest odgadnięcie, co w danym momencie trzymasz w ręku.
2. Co słyszysz?
To już nieco trudniejsza zabawa, ale bardzo ważna. Rodzic podaje dziecku dwa podobnie brzmiące słowa, na przykład domek, Tomek, buty, budy, półka, bułk – jedno po drugim. Maluch musi powiedzieć, co słyszy. Na początku może zdarzać się sporo błędów, ale to nic. Im częściej będziecie to ćwiczyć, tym łatwiej będzie mu wysłuchać te subtelne różnice.
3. Rytm.
Ta zabawa logopedyczna polega na powtórzeniu takiego samego rytmu. Możecie to zrobić, stukając długopisem w blat stołu czy klaszcząc. Rodzic pokazuje, dziecko powtarza. Zaczynacie od najprostszych zestawów ruchów i dźwięków. Powoli zwiększacie poziom trudności. W ten sposób wyćwiczycie nie tylko słuch fonemowy, ale również uwagę, skupienie i planowanie. To wszystko przyda się do wypracowania płynnej mowy.
Zabawy logopedyczne artykulacyjne – głoski na celowniku
Ostatni etap to głoski syczące i szumiące. Istotna jest także głoska „r”, ona też będzie tutaj odgrywać bardzo ważną rolę. Najłatwiej je przećwiczyć, bawiąc się w naśladownictwo. Jak robi wąż? Sssssssyczy. A jak robi pszczoła? Bzzzzyczy. W lesie jest… ciszaaaaa. O, ktoś krzyczy! Jemu mówimy: szszszsz! A co tak głośno warczy? Traktor robi drrrrr! Co jeszcze warczy? Tygrys robi grrrrrrrrrrr.
Zabawy logopedyczne w domu to podstawa rozwoju mowy dziecka
Kluczem do sukcesu jest regularność. Żaden logopeda nie będzie w stanie osiągnąć takich efektów, co rodzice na co dzień w domu. Zobaczcie, że w każdej zabawie logopedycznej pojawiły się przedmioty, których używamy naturalnie, mamy zawsze pod ręką. I to jest w tym najlepsze, bo nie potrzebujecie specjalistycznych zabawek, żeby rozkręcić mowę malucha. Tak naprawdę, potrzebujecie tylko chęci i czasu, a reszta przyjdzie sama.
Czasami jednak bywa tak, że mimo konsekwentnych treningów, mowa stoi w miejscu. Wtedy nie czekajcie, aż samo przejdzie. Nie przestawajcie ćwiczyć, ale zgłoście się do logopedy. Być może wystarczy dołożyć jedną cegiełkę, żeby cały proces ruszył z kopyta. A może musicie obrać całkowicie inny kierunek albo coś Wam przeszkadza w robieniu postępów. Ze specjalistą łatwiej będzie Wam zidentyfikować problem.
Trzymam za Was kciuki!
A jeśli chcecie poznać więcej sposobów na rozbujanie mowy dziecka, a przy okazji zobaczyć na filmie, jak dokładnie je przeprowadzać, to polecam zajrzeć do mojego Videobooka z zabawami logopeycznymi!